BWV 244

Pasja wg Św. Mateusza (numer katalogowy BWV 244) Jana Sebastiana Bacha, to jego największe dzieło: dwa chóry z własnymi zespołami, do tego trzeci chór (chłopięcy, choć w sumie nie jest pewne, że miał to być chór) intonujący chorały, w zależności od wykonania od dwóch i pół, do ponad trzech godzin muzyki. Dzieło wielkie i głębokie, chyba przerastające wykonawców…

Nagrania
Osobiście najwyżej cenię w nim Harnoncourta, za równowagę między elementami pasji: narracją ewangeliczną, poetyckimi ariami, oraz chorałami stanowiącymi wspólną modlitwę zespołu. Oba nagrania Harnoncourta są wybitne. Nagranie z 1970 roku, z sopranami chłopięcymi ma wielką moc, choć właśnie chłopięce głosy czasami zawodzą. Nowe nagranie, z 2000 roku, ukazuje dyrygenta w kolejnej, bardziej romantycznej fazie twórczości (jest bardziej masywne), nieco tracą, ale i nie posiadając pewnych niedoskonałości pierwszej realizacji. Cenię także nagrania Gardinera, który odkrywa coś więcej niż tylko powierzchnię tej Pasji i Herreweghe'a, może bardziej 'zwykłego', mniej głębokiego psychologicznie, ale jednak perfekcyjnego. Masaaki Suzuki w swojej interpretacji wydaje mi się raczej poprawny niż wielki, choć tak wspaniały potrafi być w Pasji Janowej.
Realizacja Paula McCreesha, który zastosował w Pasji pojedynczą obsadę głosów (OVPP), ma swoisty, kameralny wdzięk, ale irytuje mnie przesadnym, rozedrganym i rozkrzyczanym dramatyzmem, który jakoś do muzyki sakralnej mi nie pasuje. Jest to jednocześnie najkrótsza ze znanych mi interpretacji.
Dawne nagrania, jak choćby Karla Richtera nie pociągają mnie, ze względu na brak dramatyzmu. Przynajmniej ja go nie potrafię dostrzec. Do tego ten czas, przekraczający trzy godziny…

O ile nie zaznaczono inaczej, treść tej strony objęta jest licencją Creative Commons Attribution-ShareAlike 3.0 License