Zygmunt Freud “Wstęp do psychoanalizy”

O psychoanalizie wie się zwykle dość dużo z innych źródeł i nie potrzeba sięgać po samego Freuda. Choć może Freud jest zbytnio u nas lekceważony — gdy Zachód przeżywał przesadną i niemądrą modę na freudyzm, my przechodziliśmy modę na kpiny z freudyzmu — bynajmniej nie mądrzejsze…

Z samą książką pamiętam przygodę pociągową — usiadłem sobie w pociągu, na przeciw mnie pewien młody człowiek. Juz chciałem sięgnąć po "Wstęp do psychoanalizy", gdy on zrobił to pierwszy… Stwierdziłem, że wyjęcie drugiego egzemplarza (zwłaszcza Freuda) byłoby zbyt dziwne — i nic nie czytałem.

Fragmenty:

//"Człowiek pierwotny upodobał sobie pracę, uważając ją za ekwiwalent czynności płciowych, […]"

"Przedmiot seksualny przyciąga do siebie z reguły pewną część narcyzmu jaźni, co staje się widoczne jako tak zwane “przecenianie seksualne” przedmiotu. Gdy przybywa jeszcze do tego altruistyczne przeniesienie egoizmu na przedmiot seksualny, przedmiot ten staje się niezmiernie potężny – wessał ona jak gdyby całą jaźń."//

O ile nie zaznaczono inaczej, treść tej strony objęta jest licencją Creative Commons Attribution-ShareAlike 3.0 License