Robert Graves "Ja, Klaudiusz"

Najpierw był serial. Dla mnie oczywiście. Pamiętam jak oglądałem niektóre odcinki w pidżamce, wychodząc wieczorami do pokoju rodziców. To było bardzo ciekawe, ale jednak — godziny emisji były dla mnie — nauczonego iść spać i wstawać z kurami — bardzo 'dorosłe' wtedy.

Potem była sama powieść. Wpierw czytana naiwnie — jako opowieść o Klaudiuszu, w miarę obiektywna, choć oczywiście pozwalająca sobie na to i owo — w końcu to powieść. Do Gravesa wróciłem po latach. I wtedy coś mi się zaczęło po głowie chodzić, że zmieniając punkt widzenia na zewnętrzny wobec Klaudiusza, wcale tak dobrze go nie ocenimy.

"Ja, Klaudiusz" to portret człowieka, dobrego, sympatycznego i wcale inteligentnego, który stopniowo daje się skorumpować władzy. Który bywa naiwny, dziecinny, choć w sumie nieźle wypełnia swoje obowiązki. No i świetna lektura dla odprężenia.

O ile nie zaznaczono inaczej, treść tej strony objęta jest licencją Creative Commons Attribution-ShareAlike 3.0 License