Heinrich von Kleist „Listy"

Heinrich von Kleist to postać dla mnie dziwna. Lubię jego dramaty, choć są bardzo romantyczne, ale Kleista jako człowieka polubić nie potrafię. Jest zbyt 'modny', co prowadzi do pewnej selektywności w postrzeganiu świata.

Sam zaś się zdziwiłem znajdując jego "Listy" w Bibliotece Parafialnej — listy romantycznego samobójcy, na pewno nie są wychowawcze, nie są też katolickie. Ale nie traktują o wierze i dlatego można im wybaczyć brak imprimatur.

Fragmenty:

(Würzburg, 14 września 1800, do narzeczonej, Wilhelminy von Zenge):
„Chcielibyśmy prosić o parę dobrych książek". – „Oto wybór wedle życzenia" – „Może coś Wielanda?" –
„Bardzo wątpię". – „Lub coś z Schillera, Goethego". – „O, trudno będzie coś z tego znaleźć". – „Jak to? Czyżby wszystkie książki były wypożyczone? Czy są tak powszechnie czytane?" – „Nie o to chodzi". –
„Kto więc właściwie czyta tu najczęściej?" – „Juryści, kupcy i zamężne damy". – „A niezamężne?" – „Im nawet nie wolno o tym marzyć". – „A studenci?" – „Mamy polecenie, by im nic nie wypożyczać". –
„Proszę nam tedy powiedzieć, gdzie u Boga Ojca są te wszystkie dzieła Wielanda, Goethego, Schillera, skoro tak mało się ich tu czyta?" – „Jeśli łaska, to te pisma wcale nie są tu czytane". – „A więc nie macie ich państwo w ogóle w bibliotece?" – „Nie wolno nam". – „Cóż więc za książki leżą tu na tych półkach?" –
„Opowieści rycerskie, same opowieści rycerskie, na prawo opowieści rycerskie z upiorami, na lewo bez upiorów, wedle upodobań". – „A więc to tak"…

(Paryż, 15 sierpnia 1801, do narzeczonej, Wilhelminy von Zenge)
„Tak, doprawdy, jeśli się zastanowić, że trzeba życia całego, aby się nauczyć jak mamy żyć, że nawet w godzinie śmierci jeszcze nie przeczuwamy, co niebo chce z nami uczynić, gdy się pomyśli, że nikt nie zna celu swego bytu i swojego przeznaczenia, że ludzki rozum nie jest zdolny pojąć siebie, duszy swej, życia i wszystkiego, co nas otacza, że od tysiącleci człowiek wątpi w istnienie jakiegoś prawa… czyliż Bóg może od takich istot żądać odpowiedzialności? Niechaj mi nikt nie mówi, że istnieje w naszym wnętrzu głos, który nam skrycie i wyraźnie dyktuje, co jest prawem. Ten sam głos, co nakazuje by wybaczać swemu wrogowi, Zelandczykowi każe go piec i zjadać w nabożnym skupieniu.”

(Poczdam, 19 marca 1799, do Christiana Ernesta Martiniego)
„Wtedy roześmiałem się w duchu, gdyż z góry wiedziałem, że mój los to umrzeć kiedyś jako uczeń, nawet gdybym miał być pogrzebany sędziwym starcem.”

(Berno, sierpień 1802, do Wilhelma Pannwitza)
„Boga proszę o śmierć, a Ciebie o pieniądze, które musisz wyłożyć na moje wydatki domowe.)

O ile nie zaznaczono inaczej, treść tej strony objęta jest licencją Creative Commons Attribution-ShareAlike 3.0 License