Orhan Pamuk "Nazywam się Czerwień"

Ta powieść Pamuka podoba mi się — zwłaszcza rozdziały poświęcone malarstwu (kapitalny rozdzialik "Nazywam się czerwień"!), choć okazuje się trudniejsza niż sądziłem. Reklamowano ją jako książkę tyleż ambitną i dobrą, co dająca się czytać. Niestety, wczytywałem się długo i wolno (kto wie, czy gdyby nie Śnieg w ogóle uważałbym, że warto?). I do dzisiaj czytam powoli. (Gdybym choć przynajmniej przeżuwał, jak chciał Nietzsche…)

Plusem nie jest tu akcja, ani bohaterowie. Plusem są opisy i wnikanie w sposób postrzegania świata dawnych artystów. I chyba nie tylko, bo artyzm i natchnienie to wspólny temat ze Śniegiem.

Jeśli chodzi o akcję i treść, to mam wrażenie lektury Śniegu (powrót do ukochanej, która wyszła za innego, na tle afer polityczno-kulturowych, w Turcji rozdwojonej między Wschodem i Zachodem), tyle że w innej scenografii — tym razem Turcji dawnej. Choć kończy się nieco inaczej… No, ale nie będę zdradzać.

O ile nie zaznaczono inaczej, treść tej strony objęta jest licencją Creative Commons Attribution-ShareAlike 3.0 License