Eric-Emmanuel Schmitt "Moje życie z Mozartem"

Mozart jako epistolarny przyjaciel. Schmitt pisze do niego listy, ten zaś odpisuje mu muzyką — na koncercie, w taksówce, na próbie, na płycie…

Spotkały się tu osobowości pod pewnymi względami chyba podobne — to nieprzypadek, że Schmittowi podoba się Mozart, a 'wbija szpile' całemu romantyzmowi. To także w gruncie rzeczy niesprawiedliwe, Schmittowi wyraźnie brakuje tego, w czym Mozart był tak dobry — umiejętności wczucia się w różne postaci, a nie tylko absolutyzowania własnego ja. Nawet jeśli to 'ja' zostaje ograniczone do poglądów na muzykę.

Ale książkę zachowam we wdzięcznej pamięci dla początkowych rozdziałów, tych gdzie Schmitt jeszcze nie uważa, że 'wie' jaki Mozart jest, lecz gdy odkrywa dzięki niemu siebie. Te rozdziały były prawdziwie wzruszające, gdyż paradoskalnie, Schmitt mówiąc o osobistym odbiorze Mozarta mówi więcej o Mozarcie, niż wtedy, gdy polemizuje na temat samego Mozarta, gdy mówi właściwie o sobie…

O ile nie zaznaczono inaczej, treść tej strony objęta jest licencją Creative Commons Attribution-ShareAlike 3.0 License