Borys Akunin "Skrzynka na zloto"

Borys Akunin "Skrzynka na złoto" (Przygody magistra, tom 1)

Akunina czytałem nałogowo na przełomie listopada i grudnia (przygody Fandorina). Zaraz potem sięgnąłem po kontynuację tej serii, ale jakoś nie mogłem się wczytać…

Problemem był sposób odmalowania Rosji, jako krainy wyjątkowo odpychającej. Autor, nawet jeśli z czasem Rosja nabiera większej liczby barw, które czasem są jasne, aż nazbyt wyraźnie przesadził…

A w samej powieści (powiastce?) mamy dwie historie, w znacznej mierze analogiczne: pierwszego i ostatniego (jak dotąd) Fandorina — Corneliusa von Dorn z końca XVII wieku, który przekazuje potomnym informacje o położeniu skarbu; oraz jego pra-pra-pra-wnuka — Nicolasa Fandorina, który ów skarb próbuje znaleźć. Analogie pomagają przewidzieć przyszłość (podobnie jak istnienie 2 tomu "Przygód magistra"), ale z czasem analogie są coraz luźniejsze.

Warto może tylko dodać, że choć księga ukryta w Zamoleusie istniała, to nie wywołała większych przemian, poza może szumem medialnym. A w istnienie Liberii Iwana się wątpi. Nie tylko w to, czy się zachowała, ale czy w ogóle istniała — nawet za jego czasów.

O ile nie zaznaczono inaczej, treść tej strony objęta jest licencją Creative Commons Attribution-ShareAlike 3.0 License